Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Rozdział I

*Pov Rose*

- Dzień Dobry - uśmiechnęłam się krzywo do mężczyzny siedzącego za biurkiem, który paczył na mnie srogim wzrokiem. Miał około 40 lat. Dobrze wiedziałam, że wie o moich małych występkach. No cóż trudno..
- Dzień Dobry. Siadaj. Nie będę owijał w bawełnę. Nie życzę sobie żebyś w mojej szkole zachowywała się tak jak w poprzednich. Zrozumiano? - "To nie jest koncert życzeń " pomyślałam.
- Tak oczywiście. Mogę prosić o plan zajęć? Pan wybaczy, ale nie chcę się spóźnić na pierwszą lekcję w nowej szkole. - powiedziałam z fałszywym uśmieszkiem.
- Uhm proszę bardzo. - Podał mi do ręki mój nowy plan zajęć z którego wynikało, że teraz mam matmę. Super ku*wa. Czujecie ten sarkazm? Ehh. Podziękowałam i wyszłam. Poszłam do szafki wziąć odpowiednie książki po czym poszłam korytarzem i próbowałam znaleźć salę nr. 124. Poczułam, że znowu na kogoś wpadam. Co to ma być?! Popatrzyłam w górę i ponownie ujrzałam tego samego chłopaka co za 1 razem.. Ja to mam szczęście.
- Za pierwszym razem to był przypadek, ale teraz to już przeznaczenie kochanie. - Powiedział do mnie, a ja zaczerwieniłam się jak głupia. Ught, a zapowiadało się tak pięknie.
- Nie sądzę. To po prostu zbieg okoliczności. Nara. - Powiedziałam i już zamierzałam iść dalej, lecz poczułam na swoim ramieniu silną dłoń.
- Zaczekaj mała. - Powiedział po czym uśmiechnął się uwodzicielsko. Jak mu było? Ahh tak Louis.
- Mała to jest twoja pała, a teraz wybacz śpieszę się. - Powiedziałam po czym strzepnęłam z mojego ramienia jego rękę. Usłyszałam za sobą jego głośny śmiech, ale nie zwracałam na to uwagi. Wreszcie znalazłam się przed salą nr. 124. "Pora poznać nową klasę" pomyślałam i chwyciłam klamkę od drzwi. Weszłam , a wszystkie pary oczu były skierowane na mnie. Pięknie.
- Ty jesteś Rose? Prawda? - Zapytała mnie nauczycielka od matematyki, a jak się potem okazało moja wychowawczyni.
- Tak. Nazywam się Rose Tompshon. - Powiedziałam z delikatnym uśmiechem.
- Dobrze. Cóż opowiedz nam coś o sobie. - Powiedziała i odwzajemniła ten gest chcąc dodać mi otuchy. Zwróciłam się do klasy i zaczęłam:
- Emm ok. Więc jak mówiłam nazywam się Rose Tompshon. Nie jestem typem osoby, która ma same 5 i 6 wręcz przeciwnie jestem przeciętna w nauce ii... ehh to jest 4 szkoła do, której chodzę w tym roku szkolnym. - Zauważyłam, że nauczycielka chce coś powiedzieć więc odezwałam się prędko. - Nie zdradzę dlaczego, ponieważ sądzę, że to moja sprawa i to chyba na tyle.
- Spojrzałam na klasę niektórzy patrzyli się na mnie obojętnym wzrokiem, a inni nie zwracali na mnie uwagi. Dobrze, bo nie lubię być w centrum zainteresowania. Zwróciłam się z powrotem do nauczycielki.
- To z kim mam usiąść pani..... ? - Chciałam się dowiedzieć jak ma na imię skoro ma mnie uczyć znienawidzonego przedmiotu przez pewien czas.
- Pani Anabelle Lacomb i usiądź proszę z Molly. Siedzi ona w 3 ławce od tyłu. - "Wiem to idiotko. Przecież z nią rozmawiałam."
- Jasne. - Przeszłam przez klasę aż dotarłam do ławki, którą mam dzielić z Molly. Nawet ją polubiłam więc nie będzie źle.
- Hej. - Przywitałam się z nią.
- Cześć. Fajnie, że chodzimy razem do klasy przynajmniej nie będę już spała na lekcjach. - Zaśmiałyśmy się obie z jej słów.
- Też się cieszę. Kojarzysz może niejakiego Louisa? Ma masę tatuaży i kolczyki. - Wyszeptałam gdy nauczycielka dyktowała po raz kolejny temat klasie.
- Tak i radzę ci się do niego nie zbliżać. to niebezpieczny typ. - Westchnęła - On przyjaźni się z moim kuzynem. Niestety. Wiesz on i reszta "bad-boi" w szkole tworzą taką jakby paczkę. Każdy się ich boi,bo są agresywni. Na prawdę uważaj na nich. -"Jeszcze nie wiesz, że nie jednemu chłopakowi rozwaliłam twarz. Nie będę się bała, bo nie mam czego" pomyślałam, ale wolałam już tego nie mówić.

*Po lekcjach*

*Pov Rose*

Wyszłam z szatni i zmierzałam w stronę wyjścia z tego piekielnego miejsca. Wreszcie koniec męczarni. Zauważyłam, że przed bramą szkoły stoi Louis. Postanowiłam przejść koło niego obojętnie, ale on miał inne plany.
- Gdzie się tak śpieszysz? Mam propozycję nie do odrzucenia. - Powiedział z bezczelnym uśmieszkiem na ustach.
- Do "domu" . Zamieniam się w słuch. - Oczekiwałam na jego odpowiedź, ponieważ byłam ciekawa o jaką propozycję mu chodzi.
- Więc chcę, abyś poszła ze mną do Nando's, które jest nieopodal. - Ok zdziwiła mnie jego propozycja, ale postanowiłam się zgodzić no bo co mi szkodzi?
- Zgoda. Chodź . - Uśmiechnęłam się do niego przyjaźnie.
- Wiesz wpadliśmy na siebie już dwa razy, a ja nadal nie znam twojego imienia. - Powiedział podczas drogi.
- Mam na imię Rose. - Odpowiedziałam na jego pytanie.
- Śliczne imię. - Skomplementował mnie na co tylko się delikatnie uśmiechnęłam. Weszliśmy do budynku i zajęliśmy stolik.
- Nie boisz się mnie? - Zapytał prosto z mostu.
 - Nie, a czemu? Miałabym? - Także zadałam mu pytanie.
-  Ehh nie skąd tylko wiesz mam tatuaże i no pewnie zauważyłaś, że każdy się mi usuwał z drogi gdy szedłem i wgl. - Powiedział lekko zmieszany.
- No cóż zauważyłam, ale to przecież nie ma większego znaczenia. Mi nic nie zrobiłeś, a nawet jeśli chciałbyś to nie dałabym się tak łatwo. - Odpowiedziałam, a w tym samym momencie podeszła do nas kelnerka z pytanie co ma zamawiamy.
- Ja poproszę kawę i frytki. - Powiedziałam.
- To samo. - Kelnerka zapisała coś w swoim notesiku i odeszła od nas. Potem rozmowa toczyła się już sama. Dużo śmialiśmy się praktycznie z niczego. Za nim się zorientowałam była już 18 więc powiedziała, że muszę iść.
- Pa Lou. Wspaniale mi się z tobą rozmawiało, ale naprawdę muszę już iść. - Powiedziała z grymasem na twarzy przez co oboje się zaśmialiśmy. On z tego jak wyglądam, a ja bo sobie to wyobraziłam.
- Pa Rose. Do jutra. - Pocałowałam go w policzek gdy byliśmy już na zewnątrz po czym odeszłam. Gdy znalazłam się już w Sierocińcu natychmiast poszłam do swojego pokoju. Odrobiłam zadanie i
weszłam do łazienki się odświeżyć, umyć zęby i załatwić się. Założyłam na siebie piżamę i poszłam spać.


*cdn*

____________
Witam! Oto pierwszy rozdział.
Trochę nabiło się wyświetleń, lecz był tylko jeden komentarz. Szkoda... No cóż mam nadzieję, że ten rozdział pobudzi Was do komentowania.

Proszę o komentarze. xx

niedziela, 19 kwietnia 2015

Prolog.

*Pov Rose*

Obudził mnie dźwięk mojego budzika. Ehh pora wstawać do szkoły.. Nie! Jeszcze chwilkę sobie poleżę. Przecież to nie zabronione... Nagle nad głową usłyszałam krzyk:
- Rose wstawaj! Zaraz spóźnisz się do nowej szkoły! - Tak to pani Meghan. Jedyna osoba, którą szanuję choć trochę, w tym pojebanym miejscu..
- Dobrze, dobrze już wstaję.. -  przeciągnęłam się w akcie protestu.. Moje ciało chce spać..
- Już ja Cię znam. Wstawaj, ale to już! - jęknęłam na jej słowa.. O co taki wielki dramat? Szkoła jak inne, a z resztą i tak pewnie po góra 3 miesiącach z niej wylecę za kolejne "zamieszki z moją osobą" 
- Ok. Już widzi pani? Wstałam. - Wygrzebałam się spod pierzyny i poszłam do łazienki wziąć prysznic. Usłyszałam dźwięk zamykających się drzwi . Czyli opiekunka wyszła. Umyłam się wysuszyłam włosy i założyłam ubrania http://stylistki.pl/miley-417001/ . Uczesałam włosi i pozostawiłam je rozpuszczone. Pomalowałam rzęsy i zrobiłam czarne kreski eyelinerem. Przyjrzałam się dokładnie w lusterku i stwierdziłam, że jestem gotowa. Spakowałam torbę i zeszłam na dół do kuchni dla "starszych dzieci" nie byłam głodna więc wzięłam tylko jabłko na drogę i wyszłam. Wiedziałam gdzie iść, ponieważ często chodziłam tą drogą do Nando's i mijałam szkołę. Założyłam słuchawki na uszy i zanim się zorientowałam już byłam przed olbrzymim budynkiem. Podążyłam w stronę szkoły i weszłam na korytarz. Czułam na sobie spojrzenia wielu osób. No tak kto normalny dochodzi do szkoły w listopadzie? A skoro o nim mowa to już za miesiąc kończę 18 lat. Szłam tak korytarzem zamyślona aż nagle poczułam, że odbijam się od torsu jakiegoś chłopaka. Spojrzałam w górę, ponieważ był on ode mnie wyższy i zobaczyłam szatyna z masą tatuaży i piercingiem.
- Emm przepraszam.. Zamyśliłam się.. - Spojrzałam w oczy chłopakowi, który się do mnie uśmiechał. Odwzajemniłam ten gest.
- Nic nie szkodzi. Jestem Louis, a dla przyjaciół Lou. - Mrugnął okiem i odszedł.. Eee to było dziwne, ale nie wnikam. Zobaczyłam jakąś dziewczynę, która tachała masę książek. Postanowiłam jej pomóc. "WOW! Gdzie to zapisać?!" Odezwało się moje drugie "ja" Najlepiej w kalendarzu, bo się to więcej nie powtórzy. Wzięłam od dziewczyny część książek i szłam za nią w kierunku jej szafki.
- Dziękuję. Jesteś kochana. Na pewno bym sobie z tym sama nie poradziła to ważyło chyba tonę! - Powiedziała i posłała mi wdzięczny uśmiech, który niemal natychmiast odwzajemniłam.
- Spoko. Drobiazg, ale wiem jak możesz mi się odwdzięczyć. - Popatrzyła się na mnie zmieszana, a ja parsknęłam śmiechem. - Haha żartowałam, powiedz mi tylko gdzie jest gabinet dyrektora.
- O jasne. Chodź zaprowadzę Cię. - Powiedziała i ruszyła na przód.- A tak w ogóle to jak masz na imię? Jesteś nowa prawda? Nie widziałam Cię wcześniej tutaj. -Spytała.
- Hah tak jestem nowa i mam na imię Rose. A ty? - Zadałam jej to samo pytanie.
- Molly. Ok to tutaj. Oddaję Cię samej paszczy lwa. - Zaśmiałyśmy się obie. Uhh zapowiada się ciekawie w tej szkole.. Weszłam do gabinetu dyrektora....


*cdn*

____________
Ok mamy już prolog. Mam nadzieję, że się podoba. To tak na prawdę moje pierwsze fanfiction więc bądźcie wyrozumiali. Dotychczas moje myśli pozostawały w głowie, ale teraz postanowiłam je przelać na "papier" Mam na imię Patrycja. Ps. W pierwszych rozdziałach będzie nudno, ponieważ teraz wszyscy się będą zapoznawać i wgl.

PROSZĘ JEŚLI TO PRZECZYTAŁAŚ ZOSTAW KOMENTARZ. 

Bohaterowie


Nina Dobrev jako Rose Tompshon.
Wiek: 17 lat
Kim jest: Dziewczyna, która trafiła do domu dziecka w wieku
12 lat. Brutalna przeszłość zostawiła znak na jej psychice.
Z pozoru uśmiechnięta, lecz w środku smutna i bezradna.
Chodzi do 2 kl. liceum. Doszła tam w połowie roku z powodu
licznych bójek, została wydalona z 3 szkoły.... Nienawidzi Harry'ego.


Harry Styles jako on sam,
Wiek: 18 lat.
Kim jest: Postrach całej szkoły. Podobnie jak Rose ma złe 
wspomnienia z dzieciństwa. Matka pracoholiczka, a ojciec
alkoholik. Nie sprawiał problemów do czasu... Gdy jego
ojciec posuną się za daleko... Chodzi do tego samego
liceum co Rose... Często zmieniał szkoły. Nie jest trwały
w uczuciach. Jeśli jest z jakąś dziewczyną to tylko na 1 noc.
Nienawidzi Rose. Sądzi, że jest zwykłą suką.

Louis Tomlinson jako on sam.
Wiek: 19 lat.
Kim jest: Najlepszy przyjaciel Harry'ego.  Tak jak Styles
ściga się na nielegalnych wyścigach. Jednak to Harry
jest mistrzem. Poznał Rose przez przypadek i od razu
się z Nią zaprzyjaźnił. To dzięki niemu Rose i Harry
się poznali. Należy do szkolnej elity, którą "dowodzi"
nie kto inny jak Harry Styles.


Sabrina Carpenter jako Molly Roberts.
Wiek: 17 lat.
Kim jest: Zaprzyjaźnia się z Rose. Jest wesołą,
energiczną osobą z ogromnym poczuciem humoru.
Z natury miła i uprzejma jednak jeśli ktoś zajdzie
jej za skórę idzie po "trupach" aby się zemścić.
Jest w tej samej kl. co Rose. Jej kuzynem jest Liam.

Liam Payne jako on sam.
Wiek: 18 lat.
Kim jest: Dobry kumpel Harry'ego. Uwielbia motory
 na, których z resztą się ściga. Kocha czuć adrenalinę.
Typ imprezowicza jednak jest on najpoważniejszy
z całej paczki. Ma dziewczynę, którą bardzo kocha.
Na początku nie przepada za Rose jednak po krótkim
czasie stwierdza, że jest ona świetną osobą.


Niall Horan jako on sam.
Wiek: 18 lat.
Kim jest: Kumpel Harry'ego. Jak pozostali ściga się na
nielegalnych zawodach. Gdy poznaje Rose myśli, że
 jest ona szarą myszką.... Jednak..... Pozory mylą...
Udaje mu się zdobyć zaufanie Rose i zaprzyjaźnić się
 z nią. Nie rozumie jak Harry nie może lubić Rose, a Rose
 Harry'ego. Według niego są do siebie bardzo podobni.


Zayn Malik jako on sam.
Wiek: 19 lat.
Kim jest: Kumpel Harry'ego. Ściga się na motorze.
Ma dziewczynę, którą kocha. Dziwi się Harry'emu,
ponieważ jak można sypiać z taką ilością kobiet?!
Należy do paczki Stylesa. Jego dziewczyna koleguje
się z Rose. A co on o niej myśli? Kolejna zwykła,
nudna laska w szkole. Po czasie przekonuje się,
że jest zupełnie inaczej..